Refleksje z podróży… o „samorozwoju” i patologizacji człowieka we współczesnej psychologii.

Psychologia jako nauka bada to co w nas „nieprawidłowe„. Wytyka to co „błędne” czy „zaburzone” – analizuje , wskazuje, krytykuje, mierzy, często wręcz patologizuje i wytycza standardy w których zazwyczaj nie pomieszcza się różnorodność natury ludzkiej per se. Każdy z nas po pewnym czasie zamęczy się takim krytykowaniem.  Nie możemy ani rozwijać się, ani wewnętrznie odbudowywać po kryzysie bazując wyłącznie na energii negatywnej lub samokrytyce.  Możemy budować tylko na tym, co w nas żywe i na tym,  czym jesteśmy, a nie na tym jacy mamy lub pragniemy być. 

Negatywizm utrzymuje nas w roli ofiary i jest źródłem wewnętrznego gniewu. To gniew który rośnie w naszych ciałach i niekiedy boli wręcz namacalnie. Krytykanctwo i nieustająca analiza „dobre-złe” nie doprowadza nas do zbawienia ani wyzwolenia z wewnętrznych ograniczeń;  nie stworzy tym samym też wewnętrznej przestrzeni dla Drugiego w naszym życiu. Napełnimy się mądrością tylko wtedy, gdy pozbawimy nasze ego złudzeń, że może bez końca wysuwać swoje żądania. Kiedy w końcu poczujemy że nie będzie lepiej, nie będzie nic innego i nic nas bardziej nie napełni sensem. To chwila kiedy zaczynamy być kierowani przez naszą unikatową duszę (z gr. Psyche) i ducha. Być może w takim momencie umiera w nas to, co stare ale w efekcie pozostaje w nas także to co, autentyczne, to co możemy nazywać wewnętrzną prawdą. Przestajemy wówczas atakować w innych ludziach to, czego nie akceptujemy w nas samych. Tak właśnie, jesteśmy przecież także tym wszystkim, czego nienawidzimy. Można to przyjąć. Tak się rodzi Wielka Tajemnica Współczucia i radość z tego, co jest.

Agata Giza-Zwierzchowska